Reklamy, reklamy, reklamy! Są wszędzie!
Idealnie wypełniają pustki w prasie, czas antenowy w telewizji i puste przestrzenie miast.
I wciąż coraz więcej ich, mnożą się jak bakterie, rozprzestrzeniają jak wirus grypy...
Są na murach kamienic, na płotach, na słupach, nawet na drzewach.
Są jaskrawo upierzone. Wrzeszczą do nas: "KUP TO!", "WYBIERZ TO!", "MUSISZ TO MIEĆ!
Przekonują, że "prawdziwy" mężczyzna pachnie "tym", a kobieta, która chce być piękna musi malować usta "tym", a paznokcie "tamtym". Natomiast "idealna" gospodyni domowa pierze tylko w "tym" cudownym proszku, bo tylko on dopiera do czysta!
Wszędzie te reklamy! Świat jest już tak skomercjalizowany, że każdy "powinien się umieć dobrze zareklamować" żeby osiągnąć zamierzony cel.
Nie można spokojnie oglądać ulubionego programu w telewizji, bo w kluczowych momentach wrzucają spot reklamowy, który trwa tak długo, że przełączamy na inny kanał, a potem nie wiemy już co oglądaliśmy.
W radio wcale nie lepiej. Dwie piosenki - reklama. Czasem mam wrażenie, że to muzyka przerywa nadawanie reklam a nie odwrotnie. Schemat wszędzie ten sam: dwie piosenki - 20 reklam, wiadomości - 20 reklam - sport - 10 reklam - pogoda- 5 reklam - dwie piosenki - 5 reklam. Oszaleć można!
W telewizji dokładnie to samo! Są nawet stacje telewizyjne, w których spoty reklamowe są tak długie, że w czasie ich trwania można spokojnie iść wykąpać się i wrócić na koniec reklam.
To właśnie te telewizyjne reklamy są najgorsze! Wszystkim zapadają w pamięci, wszyscy sypią tekstami z nich, a dzieci śpiewają piosenki w nich emitowane. Piosenki są najgorsze! Wiercą dziurę w mózgu i jak raz zaśpiewasz pod nosem, to nie możesz przestać.
Są takie reklamy, które mnie terroryzują, a ich wspomnienia dopadają mnie w czasie zwykłych czynności. Przykłady? Proszę bardzo:
- Wyjmuję z pralki białą koszulkę. Zszarzała, bo nowa to ona już dawno nie jest. Szybko chowam ją na dno, pod inne uprane rzeczy. Czemu? Bo boję się, ze wpadnie mi do łazienki starszy Hajzer i będzie mi wciskał kit, że "ten" proszek, z którym on się nigdy nie rozstaje wybieli mi tę koszulkę. A ja już przecież wiem, że "ona już bielsza nie będzie".
- Idąc ulicą dostaję z sieci komórkowej SMS z informacją o małej liczbie pieniędzy na koncie w telefonie szybko chowam go z powrotem do kieszeni i bacznie się rozglądam dookoła. Dlaczego? Bo zastanawiam się w którym momencie Robert Górski spadnie mi na głowę w swoim latającym kiosku i będzie mnie namawiał do zmiany operatora sieci komórkowej.
- Kiedy zmywam, robię to z sercem na ramieniu. Każdy dzwonek do drzwi, niespodziewany gość, czy hałas pod drzwiami, jeży mi włos na głowie. Bo myślę, że to ten facet z reklamy płynu do mycia naczyń, chce się do mnie wprosić i udowodnić mi, że mój detergent jest "niewydajny", a jego płyn to zmywa szalone ilości talerzy.
