Całkiem niedawno, bo tydzień temu,
wybrałam się z przyjaciółką do kina. Obejrzałyśmy polski film,
który, o dziwo, bardzo mi się podobał - „ 7 rzeczy, których nie
wiecie o facetach” Może ktoś z Was był? Podzielcie się
opiniami. Dawno tak dobrze się nie bawiłam, oglądając polską
komedię. Całe szczęście prezentowane w niej żarty, trafiły w
mój gust, a nawet w gust pozostałych osób z widowni. To też jest
kolejny plus, że trafiło nam się dobre towarzystwo. Wiecie jak to
jest, gdy idziesz na film komediowy i z żartów śmiejesz się tylko
ty i cztery inne osoby z widowni.
Jednak zgrzytów nie brakowało. Zawsze
irytuje mnie durne zachowanie innych ludzi i obsługi kina. Po
latach spędzonych w kinie, po dużej ilości obejrzanych filmów,
sporządziłam własny ranking rzeczy, które w czasie seansu
doprowadzają mnie do białej gorączki.
Ranking jest następujący:
Miejsce pierwsze, top topów –
Siorbanie resztek coli z kubka, gdy na dnie są już tylko kropelki!
Jejku! Jak można, tak przeszkadzać innym! Nie można zdjąć
wieczka, wyjąć słomkę i wypić to, co tak pozostało?! Chyba, że
resztki coli to jest najpyszniejszy napój świata! Ambrozja!
Miejsce drugie – Dzwoniąca komórka.
Wiecie, tak non stop. A ten komu dzwoni to albo udaje głupiego albo
stara się to zignorować myśląc, iż „zaraz samo przestanie”.
Nie można włączyć dyskretnej wibracji na tę godzinkę czy dwie?!
Przez to świat się nie zawali.
Trójeczka, moja ulubiona –
Odbieranie połączeń w kinie! Kocham jak ktoś odbiera i mówi:
„Nie mogę gadać, w kinie jestem!” Szepcze tak, iż słychać to
w najdalszym zakamarku sali. A potem na cały głos: „No, co ty?!
Niemożliwe, no co ty mówisz?!”. Udusić takiego to jest mało. Ja
wyrzucałabym takich z sali.
Numer cztery – Wchodzenie do kina z
zakupami! Tak to niestety jest, że kina zlokalizowane są w centrach
handlowych. Niestety... Wchodzą ludzie obładowani jak wielbłądy,
z siatkami pełnymi wszystkiego co tam akurat było w promocji.
Szeleszczą, szurają, miętolą te siatki. Jak na promocji w
Biedronce! Kurde nie można robić zakupów po seansie, a nie przed?!
Takie osoby zawsze się spóźniają i wchodzą zwykle na początku
filmu i innym trudno jest się skupić na fabule, no nie łatwo
zignorować takie odgłosy!
Pięć – Spóźnialscy, kocham ich.
Oni zawsze mają miejsca pośrodku rzędów. Muszą się przeciskać,
inni wstają by ich przepuścić. Zasłaniają pozostałym. No,
zegarek to jest podstawa!
Numer sześć – Kopnie w fotel przed
sobą! Nienawidzę tego! Nie cierpię! Dlatego staram się rezerwować
bilety, by siedzieć w ostatnim rzędzie, nie ważne gdzie, byle w
ostatnim. Tak profilaktycznie, by przez cały seans nie czuć kopnięć
wymierzanych mojemu fotelowi. Nie wiem dlaczego, ale zawsze gdy mam
miejsce w niższych rzędach to siada za mną koń, czystej krwi arab
i cały seans kopie mi w siedzenie! Na padok niech sobie idzie nie do
kina!
Siedem – Zajmowanie cudzych, lepszych
miejsc w nadziei, że nikt tych miejsc nie wykupił. Albo, że nie
przyjdzie i będzie się lepiej siedzieć. A gdy okazuje się, iż
jednak ktoś ma bilet na to miejsce to się przesiadają! Zasłaniają,
przepraszają się, czasem już w trakcie filmu!
Numer osiem – Komentowanie akcji
filmu i dopowiadanie kwestii. No, jest już chamstwo! Swoje
spostrzeżenia i opinie należy zachować dla siebie lub podzielić się nimi ze znajomymi po filmie, a nie w trakcie. Należy pamiętać,
że nie jesteśmy u siebie w domu na kanapie, tylko w sali pełnej
ludzi. Tak mnie denerwują teksty typu: „ Nie, nie idź tam! Tam
cię zabiją”, „ No dalej, pocałuj ją” albo: „Co za debil,
co ty robisz?!” Tylko złapać za fraki i wywalić na zbity... na
to co tam ma...
Wiem, sama nie jestem święta i
idealna, ale zawsze w kinie czy w teatrze staram się zachowywać
tak, by innym nie przeszkadzać. Jeśli ktoś nie umie się zachować
w kinie, albo nie umie nad sobą zapanować, to nie wiem, powinien
pomyśleć o tym jakie zachowanie go irytuje i nie robić nic co
przeszkadzałoby innym widzom. Bo każdy płaci za bilet i chce
spokojnie obejrzeć film. Gdyby, chciał pójść do zoo, to by
poszedł do zoo, a nie do kina :)
foto by: 1mln wallpapers free hd