piątek, 25 stycznia 2019

Huśtawka*

Wracam do siebie. Nareszcie. Powoli odzyskuję swoją tożsamość. Wyplątałam się z tamtych rąk. Jeszcze tylko muszę sprawić by tamte oczy zniknęły z mojej głowy. Żeby tamtem uśmiech przestał pojawiać się pod moimi powiekami...
To była tylko krótka chwilka. Ułamek z życia. Nie spodziewałam sie, że tyle zmieni w moim życiu...
Wymazuję to powierzchownie, bo wiem, że jest to głęboko zakorzenione w mojej pamięci. Staram się tego nie analizować, nie wracać do wspomnień tamtych chwil. Wiem, że tamto lato zostanie w mojej głowie na zawsze, tamte słowa, tamten dotyk... nigdy nie zapomnę tamtego zapachu, tamtego dotyku...
Nie żałuję, mimo wszystko było warto. Życie jest krótkie i trzeba łapać te drobne momenty, żyć chwilą szczęścia, bo nie wiadomo ile potrwa i co przyniesie jutro. Bo to wszystko jest jak huśtawka, z której bardzo łatwo spaść. I gdy próbujesz się podnieść i znów się huśtać, okazuje się, że nie ma już na niej dla Ciebie miejsca. Że z najlepszego zrobiło się najgorsze, a tym najgorszym jesteś Ty. Każdy przestaje widzieć "nas", bo to pękło na dwie części, a każda z nich nazywa się "ja"...


*tekst w całości stanowi fikcję literacką i nie ma swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości

wtorek, 22 stycznia 2019

Dzień Babci, Dzień Dziadka

Dzień Babci. Dzień Dziadka. Niestety ja nie mam już  do kogo pędzić z kwiatem w dłoni.  Rodzice mojej mamy odeszli gdy miałam zaledwie 9 lat. Rodzice taty mieszkali dalej, z nimi widywałam się rzadziej.
Do tego jeszcze miałam jedną przyszywaną Babcię, którą kochałam równie mocno, co tę rodzoną.

Kilkuletnie dziecko nigdy nie myśli o przyszłości. Żyje teraźniejszością, cieszy się z drobnostek i nie zwraca uwagi na gesty i słowa. Jego myśli zabiera zabawa, koledzy i szereg innych blahych rzeczy, których niedostrzegają dorośli.
Ja do dziś pamiętam zapach Babci, aromaty pieczonych przez nią ciast. Wciąż słyszę głos Dziadka i to jak zabawnie groził nam laską, gdy coś przeskrobaliśmy. Pamiętam wspólne zabawy, mam w pamięci wszystkie śpiewane przez Babcię piosenki, recytowane wiersze.
Nie ma ich już tak bardzo długo, a ja nadal czuję ich obecność, czuję, że są blisko... Gdy zamykam oczy widzę ich uśmiechnięte twarze... Tak bardzo mi ich brakuje...
I nawet teraz, kiedy to pisze mam łzy w oczach. Nadal tęsknię, nigdy nie przestanę. Nic nie zastąpi tej pustki. Razem z nimi umarła cząstka mojego serca. Oni nadal żyją w mojej pamięci, zostaną w niej na zawsze.
Bardzo chciałabym kupić kwiaty i ich odwiedzić. Wtulić się w ramiona Babci, ucałować Dziadka. Cieszyć się, że ich mam.
Moi dziadkowie odeszli. Jedyne co mogę, to zapalić im świeczkę jako znak mojej pamięci.
Dlatego Ty nie trać czasu, odwiedź Dziadków. Nie martw się o prezenty, Oni ich nie potrzebują. Najważniejsza będzie Twoja obecność i pamięć. Zrób to zanim ich zabraknie i zaczniesz żałować, że straciłeś już tyle czasu...

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Chciałabym zasnąć*

I znów to samo... Jak co wieczór.. Wyłączam światło, wyskakuję do łóżka. Kładę głowę na poduszce i zamykam oczy. Chcę zasnąć, żeby odpocząć, zmęczona po całym dniu...
Tylko moja głowa ma zupełnie inne plany!      Mój mózg nie potrafi się wyciszyć, zrelaksować. Moja szalona wyobraźnia galopuje przed siebie nie widząc, że pora na sen. Ta mała, rozpędzona do granic wariatka z mojej głowy, snuje się z kąta w kąt... Przerzuca z lewej na prawą tabun splątanych myśli, setki minionych zdarzeń, tysiące straconych szans, miliony niewypowiedzianych  słow. Przeklinam ją w duszy i tylko widzę jak szczerzy się zadowolona, siedząc na miękkiej chmurze słów.  Dopięła swego, znów wychodzę jej na przeciw.  Przepraszającym spojrzeniem odpycham Morfeusza, błagając, by nie odchodził daleko. Jeszcze się łudzę, że to nie potrwa długo, chociaż doskonale wiem jak to się skończy... Nasz wspólny taniec potrwa do rana, albo zaowocuje szalonym snem, którego rano nie będę pamiętać...

*tekst w całości stanowi fikcję literacką i nie ma swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości.

sobota, 5 stycznia 2019

Wracam... *

Miałam pozbyć się tego miejsca. Usunąć, choć wiem, że w Internecie nic nie znika... Zaniedbałam to. Straciłam do tego serce. Zabrakło mi konsekwencji, ale przede wszystkim czasu.
Ostatni rok był szalony, ale i bardzo trudny. Wypełniony po brzegi kalendarz, brak czasu dla siebie i zabijające mnie zmęczenie wylewające się z każdego zakamarka, z każdej szafki, plątające się pod nogami, czyhające na moje potknięcie... A z drugiej strony troszkę szczęścia, szczypta radości i śladowe ilości sukcesu są w stanie wynagrodzić mi ten czas, którego -tak myślę- nie zmarnowałam.  Wiele spraw potoczyło się nie po właściwym torze. Niektóre spadły w przepaść, są już nie do ocalenia. Inne z kolei podlewane i pielęgnowane, czekają w ukryciu, by niebawem wydać swój pierwszy plon. Rozkwitnąć na wiosnę i cieszyć oko, a przy tym być twardym dowodem na to, ŻE MOGĘ, DAM RADĘ I POTRAFIĘ...

Nikogo nie obwiniam. To mnie samej zabrakło wytrwałości. Jednak pojawiający się w moim otoczeniu i życiu ludzie mieli na to znaczący wpływ.
Byli tacy, którzy popychali mnie do przodu, wspierali moje działania i akceptowali mnie taką, jaką jestem. Dziękuję im za to, bo wiem, że oni będą już zawsze. Bez względu na wszystko, niezależnie od okoliczności...
Ale byli jeszcze inni. Ci którzy nie potrafili docenić mojej obecności i okazanego im serca. Tacy, którzy widzieli tylko siebie i swoje pragnienia. Stali się dla mnie bardzo ważni. Przestawałam dostrzegać ich wady i stopniowo zatracałam własne ja. 
Ślepo podążałam za nimi, by na końcu tej drogi zostać na lodzie. Sama z własnymi problemami, emocjami i poczuciem, że znów zostałam wykorzystana. A oni?  Ustawieni na pozycji ofiary, grali na moich uczuciach i próbowali wpędzić mnie w poczucie winy. Nadal nie dostrzegają swoich błędów. Nadal próbują wrócić do mojego życia i dokopać się do mojego serca. A ja, chcę być twardą, nieugiętą. Póki co, staram się taką być, ale cholernie boję się, że mi się to nie uda...

Chcę tu wrócić. Naprawdę tego pragnę. To miejsce jest częścią mnie... nie mogę go usunąć, bo poczuję się tak, jakbym straciła cząstkę swojej duszy... A moja dusza już wiele razy rozpadała się na kawałki i wiem jak trudno jest je znów zebrać w całość.




*powyższy tekst w całości stanowi fikcję literacką i nie ma swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości

foto: archiwum prywatne :)