Tak dla przypomnienia. Żeby ktoś nie zapomniał:
Wszystkie teksty i posty są własnością autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie publikowanych na blogu treści bez jego zgody jest zabronione.
piątek, 17 czerwca 2016
wtorek, 14 czerwca 2016
Muzyka jest z nami zawsze
Muzyka. Bez niej nie istniałby świat. Jest z nami zawsze, od samego początku - aż po kres naszej drogi na tym łez padole...
Każdy z Nas ma swoją ulubioną muzykę, konkretny gatunek, który go zachwyca.
Niektórzy lubią ostre metalowe granie, inni rock, a jeszcze inni jazz.
Ja staram się nie ograniczać. Uważam, że nie można zamknąć się w jednym gatunku, będąc głuchym na inne. W tej dziedzinie trzeba eksperymentować!
Ostatnio zachwyca mnie muzyka klasyczna! Jest to - moim zdaniem - kwintesencja prawdziwej muzyki. Jest najbardziej prawdziwa i żywa. Czasem wydaje się wręcz namacalna. Zwłaszcza z perspektywy nowoczesnych gatunków, które z muzyką i instrumentami mają coraz mniej wspólnego. Na przykład muzyka elektroniczna, gdzie prawdziwe instrumenty zajmuje komputer, syntezator albo konsoleta dj-a.
Zaś muzyka klasyczna wymaga od twórców prawdziwego grania. Wiedzy i umiejętności gry na instrumencie. W taką naukę trzeba włożyć dużo pracy, trwającej lata i dużo serca. Trzeba czuć to, co się gra. I to jest dla mnie prawdziwa Muzyka!
Zakochałam się w niej. Nie rozumiem dlaczego wcześniej jej nie słuchałam...
W dzieciństwie wydawała mi się nudna. Jakże się wówczas myliłam!
Dziś nie umiem przestać do niej wracać. Nie wyobrażam sobie życia bez utworów klasycznych, bez słuchania ich codziennie.
Uwielbiam poranki ze Straussami - ojcem i synem. Latem, siadam przed domem z filiżanką kawy i pozwalam oblewać się falom "Nad pięknym modrym, Dunajem"
Nic nie wprawia mnie w tak dobry nastrój jak "24 Kaprysy smyczkowe N. Paganiniego"
Czy jest coś piękniejszego od "Marsza Radeckiego" albo "Sonaty księżycowej"
L. van Beethovena?
Równać się z nimi może jedynie śpiew ptaków o świcie. One też potrafią dać cudowny koncert. I potrafią pięknie wykorzystać swoje umiejętności.
Każdy z Nas ma swoją ulubioną muzykę, konkretny gatunek, który go zachwyca.
Niektórzy lubią ostre metalowe granie, inni rock, a jeszcze inni jazz.
Ja staram się nie ograniczać. Uważam, że nie można zamknąć się w jednym gatunku, będąc głuchym na inne. W tej dziedzinie trzeba eksperymentować!
Ostatnio zachwyca mnie muzyka klasyczna! Jest to - moim zdaniem - kwintesencja prawdziwej muzyki. Jest najbardziej prawdziwa i żywa. Czasem wydaje się wręcz namacalna. Zwłaszcza z perspektywy nowoczesnych gatunków, które z muzyką i instrumentami mają coraz mniej wspólnego. Na przykład muzyka elektroniczna, gdzie prawdziwe instrumenty zajmuje komputer, syntezator albo konsoleta dj-a.
Zaś muzyka klasyczna wymaga od twórców prawdziwego grania. Wiedzy i umiejętności gry na instrumencie. W taką naukę trzeba włożyć dużo pracy, trwającej lata i dużo serca. Trzeba czuć to, co się gra. I to jest dla mnie prawdziwa Muzyka!
Zakochałam się w niej. Nie rozumiem dlaczego wcześniej jej nie słuchałam...
W dzieciństwie wydawała mi się nudna. Jakże się wówczas myliłam!
Dziś nie umiem przestać do niej wracać. Nie wyobrażam sobie życia bez utworów klasycznych, bez słuchania ich codziennie.
Uwielbiam poranki ze Straussami - ojcem i synem. Latem, siadam przed domem z filiżanką kawy i pozwalam oblewać się falom "Nad pięknym modrym, Dunajem"
Nic nie wprawia mnie w tak dobry nastrój jak "24 Kaprysy smyczkowe N. Paganiniego"
Czy jest coś piękniejszego od "Marsza Radeckiego" albo "Sonaty księżycowej"
L. van Beethovena?
Równać się z nimi może jedynie śpiew ptaków o świcie. One też potrafią dać cudowny koncert. I potrafią pięknie wykorzystać swoje umiejętności.
piątek, 3 czerwca 2016
Ludzie, używajcie polskich znaków!
Od dawna nosiłam się z zamiarem napisania tego posta. Tak na prawdę siedzi on w mojej głowie od dawna. Siedzi i grzecznie sobie czeka na swój coming out.
Często piszę o tym, co mnie irytuje, śmieszy albo smuci. Ten post nie będzie wcale odbiegał od pozostałych.
Jako zatwardziała strażniczka języka polskiego z naciskiem na poprawne pisanie, muszę wyrazić swe wielkie ubolewanie nad faktem olewania przez niektórych ludzi polskiej pisowni. Nienawidzę, gdy ktoś pisząc nie używa polskich znaków: ą, ę, ć, ś, ł, ó, dż, dź!
Tak trudno jest wcisnąć CTRL?! Albo przytrzymać literę na qwerty w telefonie?!
Nie wiem, ludzi to boli? Ja u siebie nie zauważyłam żadnych negatywnych objawów w czasie pisania z użyciem polskich znaków.
A może jesteśmy już tak zabiegani, zatraceni w rutynie dnia codziennego, iż uważamy to za stratę czasu? Ok. W pośpiechu zdarzają nam się błędy, ale nie notoryczne.
Tylko nieliczni używają z namaszczeniem i czcią (czyt. jak ja), a reszta zwyczajnie ma to w d... Po co używać "tych literek z tymi takim ogonkami czy czymś", lepiej robić z siebie analfabetę, bo to wstyd pisać "Cześć" zamiast "Czesc". Używanie poprawnej pisowni to wstyd, siara, przypał albo przypal i obciach. Analfabetyzm jest trendy.
Tym bardziej, że wszystkie możliwe aplikacje, komunikatory, edytory tekstów, okna wiadomości na portalach społecznościowych i poczcie internetowej - posiadają wbudowaną opcję sprawdzania poprawności pisowni. Jak można opublikować albo wysłać komuś wiadomość, w której niemal wszystkie wyrazy są podkreślone czerwoną falą?!
Nie pojmuję tego. I chyba nigdy nie ogarnę tak do końca. Do przeciwników poprawności językowej żadne argumenty nie docierają. Oni wiedzą lepiej i nic ich nie przekona.
foto by pixaby, google
Subskrybuj:
Posty (Atom)





