niedziela, 20 marca 2016

Świąteczny "bezklimat" i nadchodząca wiosna

Dziś ostatnia niedziela marca, która nieubłaganie zbliża się do końca. Jutro Pierwszy Dzień Wiosny. Za tydzień Wielkanoc. Jakoś nie czuję ani klimatu świąt, ani wiosny. Zimno, wieje i pada. Ot, takie bardziej przedwiośnie, tylko brakuje topniejącego śniegu...
I do tego Święta Wielkanocne. Nie wiem dlaczego tak jest, że jakoś słabo czujemy świąteczną atmosferę. Każdy, kogo o to zapytam odpowiada tak samo, że jakoś tak nie czuje tej Wielkanocy. Nie odczuwany tego radosnego okresu oczekiwania na rodzinne spotkania, na świąteczne obżarstwo, malowanie pisanek, jakoś nas to nie cieszy. Dlaczego?
Przypominam sobie jak w dzieciństwie wszyscy dookoła nie mogli się doczekać pieczenia wielkanocnych babek, mazurków. Wyglądali Wielkiej Soboty, kiedy to wszyscy z koszykami podążali do kościoła. Ile było przy tym radości, śmiechu, gdy tak się szło razem. Pamiętam jak w Poniedziałek Wielkanocny przemykało się, kryjąc się przed potencjalny atakiem z sikawki, jak uciekało się niby nie chcąc być oblanym, a tak naprawdę się tego oczekiwało. Ile wody się wtedy przelewało. Każdy bez wyjątku musiał być oblany...

A dziś? Cóż. Wielkanoc kojarzy mi się z okropnym zimnem. Z wiatrem, śniegiem i deszczem. Z temperaturą bliską zeru, tak że nawet nosa z domu nie da się wyściubić. Komu w głowie Śmigus -Dyngus, czy spacer. Lepiej w domu posiedzieć. A na rezurekcję ubrać grubą kurtkę i ciepłe buty.
Podobno klimat się ociepla. Gdzie? W Afryce?
Przecież jeszcze kilkanaście lat wstecz, zdarzało się, iż w marcu było ciepło. Polewaliśmy się wodą bez obawy o przeziębienie. Przebierał się człowiek kilka razy dziennie. A teraz to nawet z domu strach wyjść, żeby nie złapać choróbska.
Pogoda bardzo źle wpływa na nasze samopoczucie i na świąteczny „bezklimat”. Nie zachęca do robienia czegokolwiek. A święta mają być radosne. Mamy się cieszyć, a nie popadać w apatię.

Podobno wiosna już jest. Podobno, taka bardziej widoczna niż odczuwalna. Kwitną pierwsze, wiosenne kwiaty, przyleciało już część ptaków, które zimują poza naszym krajem. Dla mnie jak nie ma bocianów, to nie ma wiosny. Jedna jaskółka wiosny nie czyni...

Tylko cieplej mogłoby się zrobić, by te ptaszęta nie pozamarzały. A i nam ludziom przydałoby się słońce, ciepło... Może wtedy bylibyśmy pozytywniej nastawieni do innych, tak bez okazji, a nie jedynie w czasie świątecznym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz