Dziś ostatnia niedziela marca, która
nieubłaganie zbliża się do końca. Jutro Pierwszy Dzień Wiosny.
Za tydzień Wielkanoc. Jakoś nie czuję ani klimatu świąt, ani
wiosny. Zimno, wieje i pada. Ot, takie bardziej przedwiośnie, tylko
brakuje topniejącego śniegu...
I do tego Święta Wielkanocne. Nie
wiem dlaczego tak jest, że jakoś słabo czujemy świąteczną
atmosferę. Każdy, kogo o to zapytam odpowiada tak samo, że jakoś
tak nie czuje tej Wielkanocy. Nie odczuwany tego radosnego okresu
oczekiwania na rodzinne spotkania, na świąteczne obżarstwo, malowanie pisanek, jakoś
nas to nie cieszy. Dlaczego?
Przypominam sobie jak w dzieciństwie
wszyscy dookoła nie mogli się doczekać pieczenia wielkanocnych
babek, mazurków. Wyglądali Wielkiej Soboty, kiedy to wszyscy z
koszykami podążali do kościoła. Ile było przy tym radości,
śmiechu, gdy tak się szło razem. Pamiętam jak w Poniedziałek
Wielkanocny przemykało się, kryjąc się przed potencjalny atakiem
z sikawki, jak uciekało się niby nie chcąc być oblanym, a tak
naprawdę się tego oczekiwało. Ile wody się wtedy przelewało.
Każdy bez wyjątku musiał być oblany...
A dziś? Cóż. Wielkanoc kojarzy mi
się z okropnym zimnem. Z wiatrem, śniegiem i deszczem. Z
temperaturą bliską zeru, tak że nawet nosa z domu nie da się
wyściubić. Komu w głowie Śmigus -Dyngus, czy spacer. Lepiej w
domu posiedzieć. A na rezurekcję ubrać grubą kurtkę i ciepłe
buty.
Podobno klimat się ociepla. Gdzie? W
Afryce?
Przecież jeszcze kilkanaście lat
wstecz, zdarzało się, iż w marcu było ciepło. Polewaliśmy się
wodą bez obawy o przeziębienie. Przebierał się człowiek kilka
razy dziennie. A teraz to nawet z domu strach wyjść, żeby nie
złapać choróbska.
Pogoda bardzo źle wpływa na nasze
samopoczucie i na świąteczny „bezklimat”. Nie zachęca do
robienia czegokolwiek. A święta mają być radosne. Mamy się
cieszyć, a nie popadać w apatię.
Podobno wiosna już jest. Podobno, taka
bardziej widoczna niż odczuwalna. Kwitną pierwsze, wiosenne kwiaty,
przyleciało już część ptaków, które zimują poza naszym
krajem. Dla mnie jak nie ma bocianów, to nie ma wiosny. Jedna
jaskółka wiosny nie czyni...
Tylko cieplej mogłoby się zrobić,
by te ptaszęta nie pozamarzały. A i nam ludziom przydałoby się
słońce, ciepło... Może wtedy bylibyśmy pozytywniej nastawieni do
innych, tak bez okazji, a nie jedynie w czasie świątecznym.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz