Człowiek jako istota stadna, procesie ewolucji wykształcił sobie - moim zdaniem zbyteczną - umiejętność nadmiernego przejmowania się opiniami innych osobników. Zbyt dużą wagę przywiązujemy do tego, co inni o nas sądzą, jak nas postrzegają, itp.
W głowach wciąż rozbrzmiewa nam staropolskie: "CO ludzie powiedzą?!".
Przejmujemy się osądami innych, ich zdaniem na nasz temat, tym, co o nas mówią. Boimy się wychodzić przed szereg, bo możemy zostać obmówieni, zwłaszcza negatywnie.
Kierujemy się utartymi, od lat, schematami, ponieważ każda odmienność może zostać napiętnowana, poddana szykanie. Staramy się zachowywać właściwie, jak przystało na porządnych ułożonych ludzi. Boimy się zaszaleć, zaryzykować. Zamykamy się na nowoczesność, na innowacje: "no, bo po co mi to, co ludzie o tym powiedzą, co o mnie pomyślą..."
Takie zjawisko nasila się zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.
Gdzie wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą, a lokalna poczta pantoflowa działa lepiej niż Gmail...
Dlaczego nie umiemy przestać przejmować się czczym gadaniem innych? Nie umiemy być głusi na ich jadowite docinki, zbyteczne komentarze?
Podstawą tego jest nasze pochodzenie. Zostaliśmy stworzeni do życia w społeczeństwie, do dobierania się w pary, zakładania rodziny, przynależności do różnych grup. Już od najmłodszych lat poszukujemy bratniej duszy. Kogoś kto będzie nas lubił, wspierał, kochał i szanował. Zabiegamy o względy innych ludzi. Staramy się im przypodobać, byśmy zostali zaakceptowani. Chcemy żyć w dobrych stosunkach z innymi przedstawicielami homo sapiens. Jednak czy potrzebni nam są ludzie, którym najlepiej wychodzi krytykowanie innych?
Odetnijmy się od tego, przestańmy ich słyszeć, udawajmy, że ich nie widzimy. Albo choć spróbujmy... Dalej róbmy swoje, przecież nie można wszystkich zadowolić. zawsze znajdzie się ktoś sceptycznie nastawiony, komu nic nie będzie pasowało.Nawet w sytuacji wydawałoby się idealnej, zawsze znajdzie dziurę w całym.A może tak przyjrzałby się samemu sobie, w lustrze. Dostrzegł, iż nie ma nieskazitelnej opinii, ma co nieco "za uszami".
Często przez takich ludzi, porzucamy różne zajęcia, zmieniamy plany. Jednak zawsze powinniśmy pamiętać, iż nikt nie zna naszej sytuacji jak my sami, nikt "nie chodzi w naszych butach".
Tak do końca nie zrozumie naszego życia i tego, co sprawiło, że jesteśmy właśnie tacy, a nie inni. Nie pojmie jakie przeżycia i wydarzenia nas ukształtowały.
Ja staram się ich ignorować. Gdybyśmy martwili się wszystkim, co o nas mówią, musielibyśmy chyba zamknąć się w czterech ścianach i nie wychodzić z domu. Niech sobie pogadają, jeśli sprawia im to przyjemność. Powinni jednak wiedzieć jedno: o nich też ktoś mówi, niekoniecznie w samych superlatywach...
foto by: 1 mln wallpapers hd free



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz