Jazda
środkami komunikacji miejskiej niekiedy bywa udręką, czasami
jednak dostarcza rozrywki smutnym szarym życiu.. Czasami człowieka
krew zalewa, a niekiedy płacze ze śmiechu. Ostatnio zaczęłam
baczniej obserwować współpasażerów z autobusu czy pociągu.
Zwykle zakładam słuchawki, odcinając się od otaczających mnie
ludzi. Raz postanowiła zrobić wyjątek i darować sobie słuchanie
ulubionej muzyki. To był w czasie jazdy busem. To, czego
doświadczyłam, to jakiś koszmar albo sen szaleńca.
Najpierw
gdy wsiadasz do autobusu i kupujesz bilet, stajesz się
najważniejszym obiektem, na który kieruje się wzrok innych
podróżnych. Kobiety obgadują twój strój, a faceci twoje atuty,
zwykle dość głośnym szeptem. Oczywiście jeśli jesteś płci
żeńskiej. W przypadku mężczyzn jest odwrotnie :). Zajmujesz
miejsce i wszystko powoli się normuje. Chcesz spokoju i doskonale
wiesz, że nie będzie ci on dany. Na samym końcu autobusu zawsze
lokuje się młodzież. Jest spokojnie, ale niekiedy ci młodzi
ludzie w dresach muszą słuchać muzyki z telefonu przez głośnik.
Tak by w całym autobusie ludzie wiedzieli jakie są ich preferencje
muzyczne. Siedzisz i słuchasz jak jakiś raper wrzeszczy rzucając
mięsem bez żadnych oporów. I tak przez całą drogę. Ja zawsze w
takiej chwili mam ochotę krzyknąć: „Litości, człowieku! Kup
sobie słuchawki!”. Ale siedzę i cierpię katusze. A z przodu
autobusu starsze panie dyskutują na temat swoich ostatnich
dolegliwości, dzieląc się najdrobniejszymi, barwnymi szczegółami.
I tak głowa ci pęka od wrzasków rapera i zbiera ci się na wymioty
od medycznych zwierzeń pań. Nagle do autobusu siada kobieta z
dzieckiem i z wózkiem spacerowym. Na twarzach starszych pań maluje
się wyraz dezaprobaty. Zdają się myśleć: „Gdzie ona się tu
pcha z tym wózkiem!Bezczelna!” Matka z dzieckiem siada i następuje
względny spokój. No przecież nie zostawi wózka na przystanku, bo
zajmuje trochę miejsca. O wielkie mi rzeczy! Panie przy wysiadaniu
chrząkają z niezadowoleniem, gdy muszą przeciskać się obok
wózka. Ale ich wózeczki na zakupy zajmują dużo więcej miejsca
niż złożony wózek spacerowy. I do tego zawsze mają miejsce VIP
na środku przejścia.
Jedna
ze starszych pań, która właśnie wsiadła podchodzi do mnie i
pyta:
„Młoda
damo, czy mogłabyś ustąpić mi miejsca?” Jako dobrze wychowana
osoba, wstaję: „Proszę.” mówię grzecznie.
I wtedy
następuje coś, czego nigdy bym nie przewidziała. Starsza pani na
miejsce, na którym przed chwilą siedziałam stawia obie swoje,
wielkie torby z zakupami i dalej stoi. „Co jest? - myślę – to
ja ustąpiłam miejsca torbom...?! Mam ochotę powiedzieć
delikwentce, co o tym myślę, ale jestem na to zbyt dobrze
wychowana. Milczę. Stoję w ścisku ludzkich ciał i milczę. Wtem
czuję jak ktoś z końca autobusu przeciska się do przodu w stronę
drzwi. To jakiś małolat. „Po co chłopcze siadałeś na samym
końcu, skoro wysiadasz na pierwszym przystanku? -myślę ze złością
- Teraz przepychasz się do drzwi, denerwujesz tylko innych. Z
przodu autobusu też są siedzenia!”
W
połowie drogi ubywa pasażerów, a przybywa miejsc. Nareszcie mogę
sobie usiąść. Im bliżej do mojego przystanku, tym, zdaje mi się,
autobus porusza się wolniej. Do tego jeszcze zatrzymuje się między
przystankami, bo ludzie mają tak cholernie daleko, jeśli muszą
przejść kilkadziesiąt metrów. I jeszcze trafiłam na życzliwego
kierowcę, który się zatrzymuje wszędzie, gdzie tylko można.
Starszym osobom się nie dziwie, ale małolaty, mogłyby się przejść
dla zdrowia i dotlenienia mózgów. Wreszcie docieram do domu, grubo
po czasie. Autobus się na pewno spóźni na następny kurs.
Ot i
takie są uroki podróżowania komunikacją zbiorową. Jeśli ktoś
podróżuje autobusami wie, o czym mówię i zna ten ból. A
wszystkim posiadaczom własnych aut, możemy tylko pozazdrościć.
foto by: 1mln wallpapers hd free/pixabay.com


Oj, jak nie lubię jeździć komunikacją miejską a że nie mamy już samochodu to czasem muszę. Jestem szczęśliwa, gdy wsiadam na rower i jeśli pogoda sprzyja (również jesienią i zimą) to wsiadam i jeżdżę po mieście załatwiając sprawy, robiąc zakupy :D
OdpowiedzUsuńA autobusów nie cierpię, bo mam chorobę lokomocyjną ;)