piątek, 19 lutego 2016

Rola emocji w życiu twórcy

Na jednej zaprzyjaźnionej stronie przeczytałam ostatnio bardzo ciekawy post. Dotyczyło on emocji i ich wpływu na proces pisania, tworzenia, ogólnie rzecz biorąc różnego rodzaju twórczości.
Możecie się ze mną zgodzić lub nie, uważam, iż wszystkie emocje mają wpływ na naszą twórczość, bez względu na jej rodzaj. 
Nie mniej jednak uważam, że większe znaczenie w tym procesie mają negatywne odczucia. Czyż nie jest prawdą, że największe dzieła powstawały w bólu? Oczywiście nie mam tutaj na myśli cierpienia rodem z  powieści romantycznych, nie chodzi mi także o werterowski Weltschmerz. Jednak z autopsji mogę potwierdzić, iż negatywne emocje popychają ludzi w stronę tworzenia. W pewnym sensie pomagają i motywują do twórczego działania. Są pewnego sensu motorem do zmierzania w tym kierunku. Tak, uważam, iż smutek, cierpienie i gniew sprawiają, iż mamy ochotę coś napisać, namalować, itp. Takie zajęcia pozwalają nam wyrzucić z siebie te emocje, są terapią, powalają zapomnieć - choć na chwilę - o smutnej niekiedy rzeczywistości. Stanowią odskocznie od problemów. Przelewając emocje na papier, dajemy im upust i dzięki temu nasze samopoczucie nie odbija się na naszym otoczeniu i najbliższych nam osobach.
Co do jakości powstających wówczas dzieł, hmm... Od zawsze wydawało mi się, że powstają wtedy całkiem niezłe teksty. Nie do podrobienia.
Nie kwestionuję tutaj jakości tekstów powstających w radosnych okresach. Jednakże mam nieodparte wrażenie, iż człowiek szczęśliwy, jest bardziej zaabsorbowany swoim szczęściem, nie ma czasu by tworzyć, ani myśleć o tym, Jest zajęty swoją Idyllą, w której często brakuje miejsca na inne, niż upajanie się szczęśliwością, zajęcia.

1 komentarz:

  1. Ciekawy tekst, coś w tym jest. Cytując Cortazara :[…] pozytywne uczucia tworzą złą literaturę […].Szczęście nie nadaje się do tłumaczenia […]. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń