Witajcie!
Dziś kilka słów w temacie czytelnictwa i książek. A w zasadzie czytelniczych "grzeszków" Polaków. Zapraszam do czytania i komentowania.
Książka – dla jednych kawałek
niepotrzebnego papieru, przeżytek odchodzący już do lamusa – dla
innych ( w tym dla mnie) jeden z największych „wynalazków”
ludzkości. Chwała Gutenbergowi! Gdyby nie wynalazek druku, to dziś
nie mielibyśmy tylu wspaniałych książek. Z czasem, wraz z
rozwojem cywilizacji, zaczęły też powstawać biblioteki. I one są
kolejnym z genialnym osiągnięciem cywilizacyjnym. Sama jestem
aktywnym czytelnikiem i korzystam z zasobów wielu okolicznych
bibliotek. Dzięki nim mogę nasycić swój czytelniczy nałóg.
Książki są dla mnie jak skarby. Gdy czytam przenoszę się w
czasie lub podróżuje po różnych, magicznych krainach. W ogóle
znam tylko same zalety czytania książek, których ze względu na
ogrom nie przytoczę w tym miejscu. Czasami jednak gdy pożyczę
książkę z biblioteki, mam ochotę usiąść i płakać nad jej
dramatycznym losem. Myślisz, że to lekka przesada, bynajmniej.
Nie nienawidzę, gdy wypożyczę
książkę z biblioteki i ktoś przede mną się nad nią znęcał:
- zamiast użyć zakładki, zaginał rogi jej kartek,
- jadł nad książką, pozostawił okruszki między kartkami,
- pił nad książką, bogato plamiąc ją kawą,
- bazgrał po brzegach kartek i robił rysunki na marginesach stron,
- kładł książkę grzbietem do góry, co niekiedy powoduje wypadanie kartek,
- zwijał książkę w rulon,
- przekręcając kartki, rozerwał dół strony, bo nie trzymał jej za róg,
- składał książkę na pół, wywijając okładami do siebie, grzbietem do wewnątrz,
- zaznaczał ołówkiem lub długopisem, gdzie skończył czytać (istne barbarzyństwo!).
Rozumiem, iż niektórzy mają mają
problem z szanowaniem rzeczy. Książka jednak jest godna właściwego
traktowania. Zwłaszcza ta wypożyczona z biblioteki. Osoba
korzystająca z zasobów bibliotek publicznych, powinna mieć na
uwadze fakt, iż nie jest jedyną osobą, która na dostęp do
księgozbioru. Co więcej powinna szanować książki, tak aby inni
mogli z nich korzystać w równej mierze, dbać o nie, by mogły
jeszcze dług posłużyć innym czytelnikom. Są przecież jakieś
zasady, których należy przestrzegać.
Często biorąc do ręki książkę z
biblioteki, muszę się powstrzymywać przed chęcią uduszenia
poprzednich osób, które przede mną miały ją w rękach. Czy tak
trudno powstrzymać się od jedzenia i picia, gdy czyta się książkę?
Są to tak palące potrzeb, iż nie można najpierw odłożyć
książki, a potem jeść, czy pić? Moim zdaniem jeśli jest się
głodnym lub ma się ochotę na filiżankę kawy to należy napić
się, zjeść przed lekturą książki. Nigdy w trakcie! Co to taki
delikwent umrze z pragnienia lub głodu, w kilka sekund, które
zajmie mu odłożenie książki?! Nie da się znaleźć
usprawiedliwienia dla takiego czynu. Trzeba się zastanowić, co jest
w danej chwili ważniejsze czytanie czy zaspokajanie potrzeb
fizjologicznych.

Podpisuje sie pod Twym wpisem. Szanuje swoje własne ksiazki i nigdy bym ich tak nie traktowała. Ale juz te pożyczone czy wypozyczone tym bardziej świętością, bo przecież nie moje.
OdpowiedzUsuńDla mnie ksiazka to przedmiot z dusza i ma swoje życie, a żyje tym dłużej im bardziej jest szanowana.
Pozdrawiam Nika