piątek, 4 grudnia 2015

Mikołaj nie ma łatwo.

Mikołaj za pasem. Potem Boże Narodzenie, a z nim - oczekiwana przez wszystkie dzieci na świecie – Gwiazdka. Pracowite elfy Świętego Mikołaja już pakują niezliczoną ilość prezentów, dla grzecznych dzieci. Dla niegrzecznych w sumie też – rózgi zawsze w pogotowiu. Jednak czy rodzicielski Mikołaj może odmówić prezentu nawet największemu urwisowi. Wątpię...
Prezenty się pakują, a dzieci piszą listy, prosząc w nich o coraz bardziej wymyślne prezenty.     Jestem ciekawa, czy Święty w czerwonej szacie nadąża za obecnymi trendami w świecie prezentów.
Jeszcze kilka dekad temu dzieci cieszyły się z otrzymania pluszowego misia, drewnianych klocków, czy szmacianej lalki. Z czasem drewniane klocki zostały wyparte przez Lego, pluszowy miś i lalka ze szmatek przez Barbie i gadającego psa.
 
Dziś świat zabawek wygląda zupełnie inaczej niż w czasach mojego dzieciństwa. Dzieci nie spojrzą już nawet na klocki Lego. Wśród życzeń królują: tablet, smartfon, iPad, iMac, smartwatch, smartband. Połowy z tych rzeczy nie jestem w stanie ogarnąć. Zastanawiam się jak wyglądają.  Gdyby nie znajomość angielskiego, trudno byłoby mi rozszyfrować, co w ogóle oznaczają te nazwy. Mikołaj też pewnie się nad tym zastanawia. Na szczęście z pomocą przychodzi mu „dr Google”, który wie absolutnie wszystko.
Kiedy ja byłam mała na topie były lalki a' la Barbie, zdalnie sterowane samochody i tamagotchi.     To jest oczywiście wersja ekstra. Dzieci cieszyły się też z pluszaków albo ze słodyczy.
Rarytasem były też mandarynki i pomarańcze, które w sklepach pojawiały się tuż przed świętami.   Do dziś pamiętam ten zapach. Zawsze kojarzył mi się ze świętami, teraz mandarynki już tak nie pachną. Zwłaszcza, że można je kupić przez cały rok w supermarkecie.
Mikołaj nie ma teraz lekko. Ojj, nie. Bardzo trudno trafić w dziecięcy gust. Jedni wolą elektroniczne gadżety: x-box, PSP, tablet... to raczej chłopcy. Nawet, ci duzi. :) Dziewczynki za to wolą: kolorowe kucyki, szczekające pieski, kotki, które można czesać i lalki zombie. Ja z obrzydzeniem patrzę na te lalki. Co to ma być?! Dziewczynki bawią się „żywymi trupami”! Głowa pęka, w oczach się mieni. Trudno się zdecydować, a i przy płaceniu kręci się w głowie.
Współczuję wszystkim, którzy muszą stanąć przed takim dylematem: tablet czy zombie?
Żeby coś kupić trzeba się przez rok zastanowić, a i tak nie ma pewności, że to jest nadal modne. Można próbować zapytać wprost, ale to nie jest takie łatwe. Szukanie listu też nic nie da.        Takowy zawsze znajduje się pod poduszką delikwenta, w momencie, w którym Mikołaj orientuje się, że nie ma już odwrotu.
       
 foto by: edziecko.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz