Mikołaj za pasem. Potem Boże
Narodzenie, a z nim - oczekiwana przez wszystkie dzieci na świecie –
Gwiazdka. Pracowite elfy Świętego Mikołaja już pakują
niezliczoną ilość prezentów, dla grzecznych dzieci. Dla
niegrzecznych w sumie też – rózgi zawsze w pogotowiu. Jednak czy
rodzicielski Mikołaj może odmówić prezentu nawet największemu
urwisowi. Wątpię...
Prezenty się pakują, a dzieci piszą
listy, prosząc w nich o coraz bardziej wymyślne prezenty. Jestem
ciekawa, czy Święty w czerwonej szacie nadąża za obecnymi
trendami w świecie prezentów.
Jeszcze kilka dekad temu dzieci
cieszyły się z otrzymania pluszowego misia, drewnianych klocków,
czy szmacianej lalki. Z czasem drewniane klocki zostały wyparte
przez Lego, pluszowy miś i lalka ze szmatek przez Barbie i
gadającego psa.
Dziś świat zabawek wygląda zupełnie
inaczej niż w czasach mojego dzieciństwa. Dzieci nie spojrzą już
nawet na klocki Lego. Wśród życzeń królują: tablet, smartfon,
iPad, iMac, smartwatch, smartband. Połowy z tych rzeczy nie jestem w
stanie ogarnąć. Zastanawiam się jak wyglądają. Gdyby nie
znajomość angielskiego, trudno byłoby mi rozszyfrować, co w ogóle
oznaczają te nazwy. Mikołaj też pewnie się nad tym zastanawia. Na
szczęście z pomocą przychodzi mu „dr Google”, który wie
absolutnie wszystko.
Kiedy ja byłam mała na topie były
lalki a' la Barbie, zdalnie sterowane samochody i tamagotchi. To jest
oczywiście wersja ekstra. Dzieci cieszyły się też z pluszaków
albo ze słodyczy.
Rarytasem były też mandarynki i
pomarańcze, które w sklepach pojawiały się tuż przed świętami.
Do dziś pamiętam ten zapach. Zawsze kojarzył mi się ze świętami,
teraz mandarynki już tak nie pachną. Zwłaszcza, że można je
kupić przez cały rok w supermarkecie.
Mikołaj nie ma teraz lekko. Ojj, nie.
Bardzo trudno trafić w dziecięcy gust. Jedni wolą elektroniczne
gadżety: x-box, PSP, tablet... to raczej chłopcy. Nawet, ci duzi.
:) Dziewczynki za to wolą: kolorowe kucyki, szczekające pieski,
kotki, które można czesać i lalki zombie. Ja z obrzydzeniem patrzę
na te lalki. Co to ma być?! Dziewczynki bawią się „żywymi
trupami”! Głowa pęka, w oczach się mieni. Trudno się
zdecydować, a i przy płaceniu kręci się w głowie.
Współczuję wszystkim, którzy muszą
stanąć przed takim dylematem: tablet czy zombie?
Żeby coś kupić trzeba się przez rok
zastanowić, a i tak nie ma pewności, że to jest nadal modne. Można
próbować zapytać wprost, ale to nie jest takie łatwe. Szukanie
listu też nic nie da. Takowy zawsze znajduje się pod poduszką
delikwenta, w momencie, w którym Mikołaj orientuje się, że nie ma
już odwrotu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz