czwartek, 17 grudnia 2015

Obiecana "Idiotka"

Witajcie, kochani!
Tak jak ostatnio Wam obiecałam publikuję swoje opowiadanie pt. "Idiotka"
Zapraszam do lektury i do dzielenia się swoimi opiniami w komentarzach.



„IDIOTKA”



Zabiłam ją. To było takie proste. Banalne. Ta idiotka niczego się nie spodziewała. Podejrzewam, że do tej pory leży zdziwiona – przykryta grubą warstwą ziemi. Jestem zadowolona. Poszło tak gładko. Nareszcie mam ją z głowy. I już...

Siedzę w błogiej ciszy, jakiej nie zaznałam od wielu lat. Sączę wino i rozmyślam, upajam się swoją Idyllą. Ja, sama w pustym mieszkaniu. Piękna, mądra i sławna. Wszyscy o mnie mówią, choć nie wiedzą, że to moja robota. Szukają jej... Nie znajdą. Nigdy. Dobrze ją ukryłam. Nikt nie podejrzewa, że ja mam z tym coś wspólnego.

Po szopce – jaką odstawiłam przed policją – o nic mnie nie pytali. Ten żal, histeria i rozpacz rozrywająca mnie od środka... - rola godna Oskara. Powinnam była zostać aktorką...

Prostota popełnionego przeze mnie czynu i brak jakichkolwiek przeszkód, przy jego wykonywaniu, sprawiły, że czułam dziwne podniecenie. Ekscytację pomieszaną z satysfakcją z dokonanego zabójstwa.

Rozczarował mnie jednak brak krwi. Zawsze, do tej pory, wyobrażałam sobie siebie ubrudzoną krwią swej potencjalnej ofiary. A w przypadku tej idiotki wystarczył jeden mocny cios w tył głowy. W jej oczach nie dostrzegłam skruchy ani żalu, jedynie cholerną pewność siebie i wyższość z jaką na mnie patrzyła. Myślała, że to ja jestem „wielką przegraną”, a ona jest jedynym zwycięzcą. Myliła się. Teraz gdy spoczywa pod grudami ziemi jestem pewna, że nie odbierze swej nagrody. Nagrody w postaci jedynej osoby, na której mi zależało. Jedynej kochanej przeze mnie osoby, dla której poświęciłam wiele i na jeszcze więcej poświęcenia byłam gotowa.

W gruncie rzeczy to dosyć zabawne... że wystarczyła jedna taka zimna suka jak ona, żebym przejrzała na oczy i gruntownie przemeblowała swój światopogląd. I dostrzegła komu tak naprawdę na mnie zależy. I wtedy okazało się, że nie wszyscy wokół są fair. Że nie wszyscy troszczą się o mnie, ale tylko i wyłącznie o własną wygodę.

I że miłość mojego życia postanowiła – tak z dnia na dzień – kopnąć mnie z całej siły w dupę. Bez słowa wyjaśnienia. I ukryć się w zacisznym gniazdku tamtej idiotki. Nie potrafiłam tego zrozumieć i zaakceptować. Ślepo dążyłam do przywrócenia poprzedniego ładu. Żądałam sprawiedliwości. Pragnęłam zemsty. Aż wreszcie nie oczekując znikąd pomocy zaczęłam działać. Nieskromnie powiem, że większą część planu wykonałam precyzyjnie. Reszta powinna pójść gładko.

Nie przewiduję żadnych zakłóceń. Nie ma takiej możliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz