Zabawne
jak wielu ludzi pokłada w nas nadzieje. Niekiedy nawet nie mamy o
tym pojęcia. Jak ważne dla innych są nasze czyny i zamierzenia.
Jesteśmy zwierciadłem, w którym odbijają się ich pragnienia i
marzenia, których nie zdołali zrealizować. Bo nie mieli odwagi
albo czas im na to nie pozwolił. Nie chodzi o najbliższych. Oni
kochają nas bezwarunkowo, a o bezinteresownych doradców. Nie
zauważamy jak starają się przez nas osiągnąć teraz to, co
kiedyś było poza ich zasięgiem. Nie dostrzegamy tego jak popychają
nas we właściwą im stronę i pociągają za odpowiednie sznurki.
Zapewne chwytają się ostatniej szansy na spełnienie.
Nie
przyjmują innej wiadomości niż ta o sukcesie lub wybitnym
osiągnięciu, do którego delikatnie się przyczynili. Podpowiadają,
szepczą do ucha, nakierowują i chwalą. Lub zwyczajnie ganią dając
upust emocjom wywołanym przez rozbuchane ego z przed lat, jakiego
nie można łatwo poskromić. A my? Idziemy ślepo przed siebie
niczego nie widząc i nie słysząc, jak dzieci we mgle.
Oczywiście
oczekujemy pomocy i jesteśmy za nią wdzięczni. Jednak nadchodzi
moment, gdy mówimy pas. Koniec, dość. Klapki opadają nam z oczu.
Dobrze, gdy dzieje się tak w odpowiednim momencie. Kiedy jeszcze
można co nie co uratować i podnieść z gruzów. Otrząsnąć się
i niczym Atlas nieść własne życie na własnych barkach, bez
żadnych doczepek i mentalnych pasażerów na gapę. Zorientować
się niezwykle trudno, a wytrwać w postanowieniu też nie jest
łatwo.
Trzeba solennie się nakombinować, by nie powrócić z
podkulonym ogonem, przyznać się do brawurowego zachowania i błagać
o przyjęcie pod wyrozumiałe skrzydła. W ramiona dobrego wujka,
który przecież pragnie tylko naszego dobra. On nie nalega, on
informuje o nadarzającej się okazji lub otwiera właściwe -dla
niego - furtki. Nie akceptuje odmowy, lub realnej krytyki.
Jest
zaślepiony własnym celem i chęcią bezwarunkowej pomocy bliźniemu
w potrzebie. Niestety tylko on jest w stanie dostrzec taką potrzebę.
A gdy bliźni zorientuje się w sytuacji, zwykle nie ma już szans na
odwrót. Zatem trwa w toksycznej, obsesyjnej krainie dobroci, w
której rządzi dobry wujek. Miota się i wije, starając uwolnić,
jednak stanowi to nie lada wyzwanie. Ciężko podjąć decyzje, a
jeszcze ciężej oprzeć się bałwochwalczym podszeptom doradcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz