Niezmiennie zadziwia mnie moda męska
na ulicach naszego kraju. A podobno to my- kobiety mamy
przysłowiowego fioła na punkcie swojego wyglądu. Nic bardziej
mylnego. Od kilku lat można zaobserwować, wciąż rozwijający się
metroseksualizm mężczyzn. Wiem trudne słowo. Zainteresowanych
odsyłam do wujka Google → metroseksualizm. Tak. Panowie, zaczynają
przywiązywać większą uwagę do swojego wyglądu. Zaczynają
bardziej dbać o siebie eksperymentując z kosmetykami i ubiorem.
Czyżby wreszcie dotarło do nich, że paniom naprawdę nie jest
wszystko jedno jak oni wyglądają, że już sam fakt ich istnienia
powinien cieszyć płeć przeciwną.
Jeszcze do niedawna mężczyźni
oczekiwali od swoich pań, by zawsze pięknie wyglądały. Były
idealnie uczesane, ubrane i pięknie umalowane. Dziś sami potrafią
spędzić sporo czasu przed lustrem, starając się dobrze wyglądać.
Tematem tabu przestało być używanie
przez panów kosmetyków, chodzenie do fryzjera, itp. Szczerze
powiedziawszy, nawet cieszy mnie taka męska metamorfoza, ale mam tu
na myśli racjonalny metroseksualizm. Bo gdy czasami widzę faceta,
który wygląda lepiej niż jego żona to zaczynam się zastanawiać
dokąd zmierza ten świat? I kto w tamtym związku nosi spodnie? Ok,
niech panowie dbają o siebie. Jednak niech nie objawia się to
totalnym zniewieścieniem płci męskiej. Niektórzy naprawdę nie
zdają sobie sprawy, jak łatwo jest przegiąć, zrobić jeden krok
za daleko...
Teraz są szyte ubrania typu unisex,
czyli takie, które może nosić i kobieta i mężczyzna. Jednak jest
wiele rzeczy, których panowie nie powinni zakładać. Nie chce ich
tutaj wymieniać. To samo z kolorami, odchodzimy już od utartego
zwyczaju dzielenia ich na męskie i żeńskie. Na ulicach można już
zauważyć mężczyzn noszących ubrania we wszystkich odcieniach
różu, fioletu, czy pomarańczu. A jeszcze kilka lat temu, owego
mężczyznę uznano by za lekko, no wiecie.
Lubię eleganckich mężczyzn, dobrze
ubranych, jednak odrzuca mnie na widok, nazwijmy go „lalusiem”,
który definitywnie przegina podkradając żonie apaszki i szaliki.
Jednak z drugiej strony lepsze to niż
rozciągnięty dres, oczywiście nie mam nic przeciwko panom noszącym
dresy, jednak nie do każdej sytuacji pasuje taki strój. Panowie nie
mają jeszcze wyuczonego pojęcia detalu, zresztą kobiety też
miewają z tym problem. Można ubrać dobrą marynarkę, spodnie, ale
wystarczy założyć nie te buty co trzeba i cała reszta na tym
traci. A takich „kwiatków” jest cała masa. Sama widuję i
kwituję śmiechem pewnego pana. On jest dla mnie, ciężko znaleźć
mi słowa, które go opisują. Jest... o wiem – dyktatorem mody
wśród lokalnych entuzjastów... Otóż ten pan, w wieku ok.
czterdziestki wyróżnia się swoim ubiorem. Trudno nazwać to
ekstrawagancją. Mój „ulubieniec” potrafi na odświętną okazję
założyć spodnie od garnituru, białą koszulę, na wierzch bluzę
z kapturem, czapkę z daszkiem, a wszystko to dopełniają białe
adidasy!! Och, jakże pięknie się to komponuje ze sobą. Nazywam to
sportową klasyką., burżuazyjnym krzykiem umierającej mody. Nie
wiem czy powinnam się śmiać, czy płakać. Szczerze to gdybym
miała pójść z tak ubranym panem na jakąkolwiek imprezę, to
chyba na andrzejkowy bal przebierańców. Niby modą należy się
bawić, ale to powinno mieć chyba jakieś granice. Ten „elegancik”
jest doskonałym przykładem na to, że bardzo łatwo przegiąć. Na
szczęście zdarza się to tylko niektórym panom. Zdecydowana
większość radzi sobie całkiem nieźle. Muszę przyznać, że
wszystko zmierza w dobrym kierunku. Oby tak dalej panowie, żeby
można było na was oko zawiesić na dłużej z zachwytu, a nie z
niedowierzania i śmiechu.
A propos śmiechu, KMP idealnie zobrazował poruszony przeze mnie temat. I do tego Banan genialny!
Też wolę mężczyzn, którzy dbają o siebie, o swój wygląd. Dlaczego tylko mnie - kobietę - społeczeństwo ma zmuszać do spędzania czasu przed lustrem.
OdpowiedzUsuń